Nie sądziłam, że pojawię się dzisiaj, ale jednak los mi sprzyja ;)
Właściwie to nie wiem nawet od czego zacząć, bo jakoś tak... cholernie dużo myśli pojawia się w mojej głowie. I naprawdę nie wiem od czego zacząć. Nawet nie wiem co powinnam, a raczej co wypada, "wyciągać" na blog, a co nie.. ;) Ponieważ.. moje życie jest dość skomplikowane. Zazdroszczę osobom, które mają zmartwienia typu "Ja nie mogę sobie pozwolić na taką fajną bluzkę, a moja koleżanka ma co tylko chce", naprawdę. A powód jest prosty - moje problemy są inne i takimi błahostkami, to bym się nawet nie przejmowała. Nie uważam jednak, że jestem mocno skrzywdzona przez życie, choć prawda jest taka, że mocno dostałam i ciągle dostaje od życia po głowie, dlatego, że dramaty, jakie przeżywają inni ludzie są po prostu nie do opisania. Chciałabym im wszystkim pomóc, ale to niewykonalne, więc pozostaje mi skupić się na sobie. W końcu jestem tylko człowiekiem ;)
W sumie... w udawaniu, że jest w porządku, to mam chyba wprawę już. Pewnie wiele osób to doskonale zna. A najlepsze jest to, że każdy (z moich znajomych czy nowo poznanych) kojarzy mnie jako optymistkę, która potrafi śmiać się z samej siebie i na jej twarzy zawsze jest uśmiech. Fakt, teraz jestem taka, ale wcześniej byłam straszną pesymistką.. We wszystkim szukałam minusów, a jak stwierdziłam, że jest ich mało, to szukałam ich dalej, żeby w końcu znaleźć ich tyle, aż dam sobie spokój. A plusy? Skąd! Nawet ich nie szukałam, choć wiadomo, że były. Głupota - wiem. Ale tak było. Teraz jest inaczej, postanowiłam, że nie pozwolę nikomu ani niczemu sprawić, żebym znów stała się pesymistką i trzymam się optymizmu z całych sił. W końcu o wiele łatwiej jest żyć kiedy widzi się dobre strony życia, a nie te złe...
Dobra, na dziś tyle, bo jeśli w jednym poście zdradzę wszystkie swoje myśli, to nie dość, że będzie długi, to dodatkowo jeszcze nudny ;)
Do następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz