26 lut 2012

"Turn around and watch.."

Okazuje się, że ten mój nieszczęsny blog ma obserwatorów, więc dziękuję! Aczkolwiek.. nie wiem ile czasu na bloga mi zostanie po przeprowadzce do Warszawy.. Z lekka się stresuję, bo jednak dla kogoś, kto mieszka w małej wsi, wyjazd do stolicy jest nieco przerażający. A przecież tu chodzi właśnie o mnie! więc w najlepszym wypadku się tylko zgubię, a w najgorszym... o matko.. nawet nie chcę o tym myśleć! :D Ale lata lecą i szkoda by było je zmarnować na taką egzystencję. Bo prawda jest taka, że na wsi nie ma żadnych możliwości. Nawet gdyby ktoś był mistrzem w jakiejś dziedzinie, to - żeby ją rozwinąć czy zaprezentować - musi się stąd wyrwać. Tylko blokadą najczęściej (albo i zawsze) jest sytuacja finansowa. I tu pojawia się problem..

W każdym razie.. ja zamierzam spróbować. Życie jest tak niepewne, że nigdy nie wiemy czy kolejnego dnia się obudzimy.. czy dane będzie zobaczyć bliskich.. i czy bliskim będzie dane zobaczyć nas.. żywych, uśmiechniętych, obecnych.. Więc dlaczego nie wykorzystać życia na maksa? Bez strachu przed ludźmi, przed przeszkodami, rzeczywistością. Ludzie, którzy patrzą na życie z przesadnym optymizmem mają z jednej strony lepiej, bo sami siebie potrafią uszczęśliwić i przychodzi im to z coraz to większą łatwością. Dzięki temu potrafią się podnieść po upadku z uśmiechem i znów iść do celu, na drodze do którego, się potknęli. A jeśli znów upadną - wstają z jeszcze większym uśmiechem, śmieją się przeznaczeniu w twarz i wygrywają z nim. Podziwiam takich ludzi i sama dążę do tego, żeby iść przez życie tak jak oni idą ;)

Uff.. zmęczona jestem, niewyspana, przepracowana.. No dobra, to ostatnie, to trochę za mocne słowo, ale.. :P

Sweet dreams! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz