Kurde, zabieg już we czwartek, a ja zamiast martwić się o przebieg i późniejsze powikłania, to martwię się o cenę. No, ale cóż, powielam schemat biednej studentki, więc.. :D
Ostatnio nie mam jakoś weny na wpisy, a jeśli mam wybór - napisać coś totalnie bezsensownego lub nie pisać nic, to wiadomo - wybieram opcję nr 2. Czasu też nie mam zbyt wiele (w dalszym ciągu), mam dużo na głowie, bo w końcu za 2 miesiące się przeprowadzam. W każdym razie... kurde, no nie wiem co mogłabym napisać, więc może nie będę się kompromitować i sobie pójdę :D
Trzymajcie kciuki we czwartek!
Do następnego ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz