25 wrz 2012

The music is my life!

Trochę długą przerwę zrobiłam, ale jakoś tak nie było o czym pisać ;) No bo przecież nie będę pisała "Spotkałam się w końcu z koleżankami z liceum, przeczytałam nie wiem który już raz tą samą książkę... itd." - ups, właśnie to napisałam.. Cóż, po prostu wolę, żeby wydarzyło się więcej i potem mogę to uogólnić w nieco dłuższym wpisie, niż jakbym miała pisać jakieś jednozdaniowe posty. Choć wiadomo - zawsze jest wyjątek od reguły. Zwłaszcza jeśli chodzi o mnie ;)

W każdym razie, wszystko jest w porządku. No.. prawie wszystko, bo czuję się fatalnie od 5 dni i wiem, że coś jest nie tak, jednak nie przeszkadza mi to w byciu w dobrym humorze :>
Żyję sobie dość spokojnie, oczywiście z optymizmem i muzyką, bez której nie potrafiłabym funkcjonować. Wyjazd do Warszawy ustalony, aczkolwiek już nie zdradzam nikomu daty, bo kiedy zrobiłam to poprzednim razem, okazało się, że wyjazd się przesunął na inny dzień.

Wracając do muzyki, właśnie.. Mam ogromne marzenie, do którego nie przyznam się moim znajomym. Napisałabym, że rodzinie też nie, ale oni wiedzą i... wybuchają śmiechem. Wiem, że nie traktują tego w ogóle poważnie. Tak, tak, wiem, miałam pisać o pozytywach, ale kto powiedział, że w tej sytuacji nie ma pozytywu? Oczywiście, że jest. Na początku ich reakcja sprawiła mi przykrość, ale zrozumiałam, że oni nie umieją w inny sposób okazać strachu przed jakąkolwiek krzywdą, która mogłaby mi się stać. A, tak, nie wyjaśniłam przecież co to za marzenie.. Chciałabym śpiewać. Marzy mi się występowanie na scenie, w jakimś programie. Codziennie śpiewam (ćwicząc głos, a nie bezmyślnie fałszując ;P), bo to uwielbiam, to jest moja pasja i nie potrafiłabym słuchać utworów (szczególnie ulubionych) bez śpiewania. No, chyba, że jestem gdzieś w miejscu publicznym, choć i tam zdarza mi się nucić ^^ Nikt w mojej rodzinie nie miał i nie ma takiej pasji jak ja, nie czuje muzyki tak jak ja i dlatego nie wyobrażają sobie mnie na scenie... Odważyłabym się podjąć kroki w tym kierunku, ale brak mi wsparcia, a przez to odwagi. Śpiewałam już na akademiach, nawet w Kościele (:D), jednak to za mało, żebym uwierzyła na tyle w swoje siły, żeby iść w tym kierunku. Mam nadzieję, że kiedyś stanie się coś, co mnie uwolni i pozwoli spełnić to marzenie. Kto wie? Może mój alt nie jest tak tragiczny, że nikt nie będzie chciał go słuchać :D

Napisałabym coś jeszcze, ale muszę oddać laptopa właścicielowi ;)

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz