No tak, jak sobie zaplanowałam oddać krew w ten piątek, to oczywiście wczoraj musiała rozłożyć mnie choroba. Spodziewałam się tego. W końcu ostatnimi czasy mam strasznego "farta". Jedyny plus jest taki, że aktualnie jestem w domu, nie w Warszawie, więc mogę dobrze się wykurować i wrócić do zdrowia.
Ogólnie nie chcę narzekać i tam jakoś użalać się nad sobą, bo wobec tego ilu ludzi zmarło przez te cholerne mrozy nie wypada być egoistką, ale jednak to mój blog, mój "pamiętnik", więc o czym miałabym pisać jak nie o rzeczach dotyczących mnie? W każdym razie jedno jest pewne - nie będę pisać, że moje życie jest beznadziejne, bo beznadziejne to są sytuacje, w których się znajduję, zresztą nie tylko ja - każdy. A życie jest po prostu niesprawiedliwe. I to nie tylko moje mam na myśli, ale wszystkich tych, którzy cierpią z jakichkolwiek powodów, a na to nie zasłużyli. Nie powinno tak być. Za błędy trzeba płacić - owszem, ale cena czasem jest zbyt wysoka.
A tak z innej beczki.. wróciłam do dawnego hobby i w wolnych chwilach robię napisy do filmów. Już zrobiłam do dwóch, a trzeci jest "w budowie". Tylko od wczoraj mam "postój", bo ciężko wychwycić zdania ze słuchu kiedy głowa tak cholernie boli. Nie mam na to siły. I teraz pytanie - co ja w takim razie robię o tej porze na blogu, skoro jestem chora? Cóż, nie mogę spać. Zresztą od dłuższego czasu tak jest.
A teraz jeszcze zaczął się ten świąteczny czas.. Czas, który chciałabym przespać. Naprawdę nienawidzę świąt. Mimo, że zapach zimy, choinki i mandarynek odświeża najlepsze wspomnienia z dzieciństwa..
Ech, no nic, spróbuję zasnąć, bo czuję się naprawdę zmęczona. Oby choroba jak najszybciej zostawiła mnie w spokoju.
Do następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz