Uff.. padam :D
Biegam co wieczór. A, że moja kondycja jest na poziomie "mniej niż zero", to po takich dystansach, jakie przemierzam jednorazowo - wszystko mnie boli i nie mogę wstać z łóżka ;D Ale! Przynajmniej to zmęczenie, które ostatnio czułam, nie dokucza mi już tak jak wcześniej.
Jest fajnie, pogoda w miarę sprzyja, coraz więcej planów pojawia się w głowie wraz z pomysłem na ich realizację. W końcu wiem jaki dział psychologii będzie "moim" działem i nawet się tym pochwalę - otóż będzie to psychologia kliniczna (z tym, że ujęta jako dyscyplina zintegrowana z innymi działami psychologii oraz psychiatrią, medycyną somatyczną i neuropsychologią) - kierunek ciężki, bardzo ciężki, ale niesamowicie ciekawy i czuję, że idealny dla mnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A właśnie - znalazłam rozwiązanie w sprawie oddawania krwi i bardzo mnie to cieszy.
Generalnie jest w porządku, a ja czuję się naprawdę dobrze.
I nic tego samopoczucia nie zmieni....
;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz