Tytuł właściwie wyjaśnia dlaczego nie bywam tutaj tak często, ale coś dodać od siebie muszę ;)
Pogoda dopisuje, jest ciepło, więc nie wyobrażam sobie, żeby z tego nie skorzystać. Był taki czas w moim życiu, że spędzałam całe dnie na laptopie - z jednej strony żałuję, bo zmarnowałam w ten sposób całe wakacje, ale mam też powody, by nie żałować.
Anyway, teraz chcę w pełni korzystać z tej ładnej pogody, więc spędzam dni aktywnie. Stąd ten brak czasu. Ciągle coś robię - sprzątam, piszę teksty, rysuję, ćwiczę, uczę się, spędzam czas ze znajomymi, tańczę, spaceruję, słucham muzyki, załatwiam różne sprawy, itd. Tak dni mijają.. Ta.. zdecydowanie za szybko. Oczywiście zmęczenie daje o sobie znać, a nie ma teraz czasu na odsypianie, więc staram się przyzwyczaić swój organizm do aktywniejszej pracy.
O, tak mi się przypomniało teraz coś, co mnie wkurzyło cholernie. Zacznę od początku..
Chcę oddawać krew regularnie, bo to lubię (wiem jak to zabrzmiało) i wiem, że ta krew może się kiedyś komuś bardzo przydać. Oddałam krew dwa razy, a w Centrum Krwiodawstwa byłam co najmniej 15 razy (jak nie więcej). Są tam naprawdę duże kolejki - głównie dlatego wiele razy zostałam odesłana do domu - więc to jestem w stanie zrozumieć. Jednak niesamowicie się wkurzyłam kiedy byłam tam (przed)ostatnio. Na przywitanie starsza pani pielęgniarka poprosiła mnie do pokoju badań, bo stwierdziła, że jestem bardzo drobna i musi sprawdzić czy mogę oddać krew. Nie przejęłam się tym, bo nie jestem wysoka, więc sądziłam, że nie będzie problemu jeśli waga będzie nieco poniżej wymaganej (moja siostra miała zbyt niską wagę, a i tak mogła oddać krew - a wzrostem prześcigam ją jedynie o 1 cm ;p). Jakie było moje zdziwienie kiedy pielęgniarka powiedziała "Absolutnie nie może pani oddać krwi. Za mało pani waży". Próbowałam negocjować, ale w odpowiedzi usłyszałam (wredne) "To jest pokój badań, a nie negocjacji". Kurde! Robię to dla kogoś, a nie dla siebie, jadę jak tylko mam okazję, modląc się, żebym zdążyła oddać krew zanim będzie zbyt dużo ludzi i większości przypadków i tak jadę na marne, bo przez kolejki muszę wracać do domu (a nie mam wcale tak blisko), ale co z tego, skoro jakaś wredna baba (zależnie od swoich humorków) decyduje kogo dopuści, a kogo nie. Co z tego, że jakaś dziewczyna jest przeraźliwie szczupła, skoro jest wysoka i sam wzrost sprawia, że waży więcej niż jest wymagane. To jest wkurzające, ale ja im nie dam za wygraną!
Uff.. trzeba iść spać.. jutro znów aktywny dzień, a w sobotę zajęcia. Muszę odpocząć.
Dobranoc ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz