Tak - doznałam olśnienia, bo tym razem nie muszę się zastanawiać co napisać :D
Sprzątając dziś w domu, rozmyślałam (egoistycznie) na swój temat i doszłam do wniosku, że mam wiele talentów..
Jakich? Ano, na przykład mam talent do psucia większości rzeczy, których się dotknę.
Mam talent do rozlewania herbaty (zawsze) na podłogę, a kawy (zawsze) na ubranie - nigdy na odwrót.
Mam talent do mówienia tego co nie trzeba w niewłaściwym czasie i przy niewłaściwych osobach.
Mam talent do całkowitego przekręcania wypowiedzi (nawet własnych).
Kolejny mój talent polega na tym, że robiąc coś albo uszkodzę daną rzecz, której używam, albo (co się częściej zdarza) uszkodzę siebie (np. nie ma tak, żebym prasując ubrania, nie poparzyła się żelazkiem).
O, a jeszcze inny mój talent polega na tym, że to, co muszę zapamiętać, np. datę i godzinę, którą podaje mi lekarz kiedy umawiam się na wizytę, zapominam zanim jeszcze skończę rozmowę (ogółem zazwyczaj zapominam to, o czym przydałoby się pamiętać).
Jeszcze jeden talent mi się przypomniał - nie ma tak, żebym spiesząc się, nie "wyłożyła" się na schodach (bądź gdziekolwiek indziej) - zawsze znajdzie się miejsce, które w takim momencie wyjątkowo nie sprzyja pośpiechowi.
I jeszcze dorzucę jeden talent, bo mi się przypomniał - trzeba być mną, żeby idąc (w butach na płaskim obcasie), wypierdzielić się na prostej (równej) drodze.
No, trochę tych talentów się uzbierało. Pewnie jest ich jeszcze kilka, ale w tym momencie (dzięki mojemu talentowi do zapominania tego co trzeba wtedy kiedy nie trzeba) nijak nie mogę sobie ich przypomnieć. Tak więc idę sobie. Miłego wieczoru!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz