Piszę i usuwam, piszę i usuwam, bo nie wiem nawet jak zacząć.. Dlatego po prostu napiszę to, co chciałam, bez żadnego "wstępu" i zacznę od pytania.
Dlaczego aż tyle dziewczyn nie akceptuje samych siebie?
Większość z tych, które znam (osobiście i nie) opisuje siebie (głównie swój wygląd) używając okropnych słów. A - wierzcie mi - nie mają do tego najmniejszych powodów, bo przecież niczego im nie brakuje. Mają wszystkie kończyny, mogą wstać z łóżka, chodzić, trzymać kubek gorącej czekolady w obu dłoniach, bawić się swoim warkoczem, widzieć całe piękno natury. Nie mają żadnych guzów na twarzy czy ciele, które uniemożliwiałyby funkcjonowanie, nie mają zniekształconej twarzy ani ciała. Są zdrowe. Bez wysiłku posiadają to, za co niektórzy oddaliby wszystko.
Dlaczego więc tak strasznie siebie nienawidzą? Dlaczego cały czas porównują się do innych kobiet i zapominają o swojej indywidualności? Bo przecież nie ma drugich takich jak one. Są jedyne, wyjątkowe.
Z drugiej strony - rozumiem je. Rozumiem to w jakim punkcie tkwią. Wiem, że zaakceptowanie samej siebie wymaga nie tylko czasu, ale i wysiłku. Sporo wysiłku.. Tak, ja sama byłam kiedyś jedną z nich. Jedną z tych, które krzywdzą same siebie, walczą ze sobą jakby to miało sprawić, że nagle staną się kimś innym, że opuszczą swoje znienawidzone "ja" i staną się takim "ja", jakim chciałyby być.
W pewnym sensie jest to możliwe, a przykładem na to są gwiazdy, które za pomocą chirurgii plastycznej zmieniły swoje niezaakceptowane "ja" w takie, jakim chciały być. Ale to jest zwyczajne pójście na łatwiznę. Bo przecież co to za wysiłek iść pod skalpel, nawet mimo strachu, zasnąć i obudzić się "na gotowe". Ból fizyczny i tak zniknie po czasie.
A zaakceptowanie siebie jest trudne i nikt tego za nas nie zrobi. Nie będzie tak, że sobie zaśniemy, a wszystko zrobi się samo, bez naszego udziału. W dodatku każda negatywna opinia z czyjejś strony jeszcze bardziej utrudnia cały ten proces..
Zmiana własnej psychiki jest naprawdę ciężka (szczególnie jeśli ktoś od zawsze był uważany za gorszego przez rówieśników i cały czas żyje z tym właśnie przeświadczeniem, że jest gorszy od innych), ale nie jest niemożliwa. Tylko tutaj trzeba dać coś od siebie, żeby dostać coś w zamian. Trzeba się starać i nie odpuszczać od początku do samego końca. I przede wszystkim trzeba się "wyłączyć" na opinie innych, a zamiast tego zbudować nową - własną i tylko ją "słyszeć", tylko jej się trzymać z całych sił. Wtedy się uda.
Żaden człowiek nie powinien czuć się ze sobą źle, ani tym bardziej walczyć z tym kim jest i z tym jak wygląda. Bo po co działać przeciw sobie? Po co unieszczęśliwiać i dołować samego siebie? Po co walczyć ze sobą? Przecież jedyną ofiarą w tej walce jesteśmy my sami, bo nie osiągamy niczego poza jeszcze większą nienawiścią do samych siebie. Wszyscy wiemy, że to kompletny bezsens..
Doceńcie wszystko to co macie, każdy detal swojej twarzy i ciała, bo jest wielu takich, którym nie było dane mieć tego, co dla nas jest normą, czymś z czym się rodzimy.
Ja doceniam wszystko to co mam, to jak wyglądam. I dziękuję za to wszystko Bogu. Dziękuję przede wszystkim za to, że nie jestem idealna. I nie tylko dlatego, że idealność jest nudna, ale dlatego, że przez swoje mankamenty od dziecka nie czułam i (pomimo zmiany psychiki) nadal nie czuję się lepsza od innych. Ale akceptuję siebie. W dodatku nauczyłam się i uwierzyłam w to, że naprawdę wszyscy jesteśmy sobie równi. Nikt nie jest ode mnie ani lepszy ani gorszy. Jestem tak samo wyjątkowa jak wy wszyscy.
Mam nadzieję, że każdy kto czuje się ze sobą źle znajdzie siłę na to, żeby zaakceptować siebie i wszystkie swoje cechy. Trzymam za was wszystkich kciuki, mimo że nawet nie mamy pojęcia o swoim istnieniu ;)
Do następnego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz