25 cze 2013

It's been so long....

Nieźle.. nie było mnie tu naprawdę sporo czasu... Życie w Warszawie całkowicie mnie pochłonęło, tak jak praca.. którą zmieniłam jakiś czas temu (to tak swoją drogą).

Właściwie to nie wiem nawet co napisać, bo z jednej strony tyle się działo i nadal dzieje, a z drugiej strony.. ciężko mi to wszystko opisać. To jest huśtawka, jedna wielka huśtawka. Czasem naprawdę nie wiem na czym stoję. Czy to co robię ma sens, czy jest dobre.. Czy powinno być tak jak jest, czy powinnam zrobić coś, cokolwiek, żeby było inaczej... Tyle pytań, a odpowiedzi brak. I cały czas jestem rozdarta. Cały czas staję przed wyborem, z którego mam dwa wyjścia - oba złe. A nie dokonanie żadnego wyboru też jest złe. Czyli w sumie mam trzy złe wyjścia. Super.


W każdym razie, chyba nie jest najgorzej, właściwie piekło mam już za sobą, chyba.. (tak, tym razem nadużyję słowa "chyba"). Jutro jadę oddać krew, bo te 6 miesięcy, kiedy nie mogłam tego robić, minęło tak szybko, że nawet tego nie zauważyłam (swoją drogą, mój szpik nie był nikomu potrzebny przez ten czas, na szczęście).


Myślałam, że po tak długim czasie napiszę coś dłuższego, sensownego, ale nic z tego. Głowa mi pęka, więc nic kreatywnego nie wymyślę. Tak więc idę. Spać.



Do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz